Niespodzianka! zamiast Baekhyuna wrzucam Wam dzisiaj Luhana :) myślę czy aby nie zrobić kontynuacji tego, ale decyzję zostawiam Wam :D Proszę kochani komentujcie! Bo czasami zaczynam się zastanawiać czy ktoś to wgl czyta ;c a wierzcie mi, że nawet krótki komentarz motywuje do dalszego pisania :)
Delikatnie musnął wargami moją szyję, a jego delikatne dłonie jeździły
po mojej talii.
-Kocham Cię!- powiedział i złożył pocałunek na moich ustach.
-STOP!!! –zadarł się reżyser- Luhan, do jasnej cholery! Zdawało mi się,
że pracuję z profesjonalistami, a nawet prostej sceny pocałunku nie
potraficie odegrać tak jak trzeba. Raz ty, raz ona! No po prostu bosko!
Już któryś raz powtarzaliśmy tę właśnie scenę i już któryś raz z kolei w
mniemaniu naszego guru, brakowało tego „czegoś”. Ale na dobra sprawę,
trudno było wykrzesać to „coś” kiedy nie przepada się za swoim filmowym
partnerem. Tak. Luhan był największym chamem, wieśniakiem, dupkiem i
egoistą, jakiego stworzył ten świat. Jego arogancja nie miała granic i
mimo, iż nie znałam go dobrze, to i tak pierwsze wrażenie zrobiło swoje…
[6 miesięcy wcześniej]
-Nie. Nie ma mowy. Musicie poszukać nowej aktorki.- powiedział ze
skwaszoną miną Luhan, nie zdając sobie sprawy, że całej rozmowie się
przysłuchiwałam- Nie jest Azjatką i do tego jeszcze nie jest nawet
profesjonalistką.
-Zagrasz czy Ci się to podoba czy nie- odpowiedział jego menadżer.
-Z tą, z tą... gówniarą?
-Ta gówniara ma imię, to po pierwsze. Po drugie jest tylko o 6 lat od
Ciebie młodsza i po trzecie- jak już powiedziałem, zagrasz czy Ci się to
podoba czy nie. Podpisałeś kontrakt, więc nie ma marudzenia…
[teraźniejszość]
Po kolejnym nieudanym akcie, kadra wysłała nas do swoich przyczep. Na
całe szczęście mieliśmy je osobno. Skoro nas wyprosili z planu, to mogło
oznaczać tylko jedno: będzie pogadanka. Postanowiłam odpocząć trochę
przed czekającą mnie rozmową, więc wzięłam ze stolika swoją MP4 i
puściłam EXO. Nie do wiary, że mogłam kiedyś tego zapyziałego Luhana
traktować jak idola i się nim zachwycać na każdym kroku. Pffff….
Zdążyłam przesłuchać tyko „Wolf” i „El dorado”, a już zostałam wezwana
na dywanik. Tym jednak razem twarz reżysera wyrażała jedynie spokój i
opanowanie. Ciekawie, ile tak naprawdę zajęło mu przygotowanie rozmowy, a
ile swojej mimiki?
-Z racji tego, że nie umiecie ze sobą współpracować…- zaczął- wysyłam
Was na trzy dniowe wakacje do Miamii.
-RAZEM!- po chwil dodał.- Będziecie cały ten czas spędzać razem, a nóż
zobaczę jedno z Was osobno to poniesiecie tego konsekwencje. Macie się
zachowywać jak para, zrozumiano?
Kiwnęliśmy tylko głową, a jego sekretarka zaczęła nam objaśniać o której
mamy samolot i gdzie dokładnie mamy się udać. Całą resztę czasu
spędziłam nad pakowaniem potrzebnych mi rzeczy, bo jak się okazało, lot
mieliśmy już za 2 godziny…
„No nie powiem, postarali się”- pomyślałam. Prywatny helikopter? Czemu
nie? Sam lot w sobie nie trał jakoś długo, choć może spowodował to fakt,
że pół drogi przespałam. Za to oglądanie naszego apartamentu w hotelu
trwało znacznie dłużej. On był tak bardzo ogromny, że powoli zaczynałam
się zastanawiać, czy to na pewno nasz apartament.
-Co się tak głupio uśmiechasz?- zapytał mój współlokator.
Z racji, iż postanowiłam sobie, że chociaż spróbuję się z nim dogadać,
nie rzuciłam żadnym opryskliwym tekstem, tylko szczerze odpowiedziałam:
-Nigdy wcześniej tu nie byłam. To… to wszystko tutaj jest takie piękne…
Zdziwiła go moja odpowiedź, choć delikatnie, ledwo zauważalnie się
uśmiechnął. Może jednak te krótkie wakacje nie będą wcale takie złe…

Takie krótkie.... myślała że ta akcja będzie trwała dłużej, opiszesz jak się dogadują i jak spędzają swoje krótkie wakacje razem, no ale nic i tak fajnie to napisałaś :)
OdpowiedzUsuń