niedziela, 22 marca 2015

#5 Xiumin

hej :D nie wiem co robić dalej z Luhanem, bo nie było żadnych kom pod postem :'( ranicie ;) dzisiaj wrzucam Xiumina z dedykacją dla Klary, która po przeczytaniu tego stwierdziła że "od dzisiaj uczę się robić kawę" x'D proszę, dajcie znać że chociaż żyjecie! ;)


        Dzień zaczął się jak każdy inny. Pobudka, bieganie i ogromny talerz naleśników z nutellą. Czy można chcieć czegoś więcej? No może kilka kilogramów mniej, ale nie wiem, co fajnego jest w wyglądaniu jak miliony wychudzonych i nieszczęśliwych bab. Pokazać takiej ciastko i już kolejne nienawistne spojrzenie w twoją stronę. Po południu miałam wyjść na zakupy, ale niespodziewanie zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka: 
-[T.I] potrzebuję Cię! 
-Co się stało?!- zapytałam, ale nie czekałam już na odpowiedź. 
Jeśli Majka dzwoniła do mnie w środku pracy, to mogło znaczyć tylko jedno- zaczęła rodzić. 
-Dobra, nie ważne, już pędzę. 
Warto było zauważyć, że do kawiarni, w której pracowała Maja, miałam dosłownie 5 minut, więc bezzwłocznie wybiegłam z domu. 
       Na miejscu wpadłam na Junsu, który poinformował mnie, że jak najszybciej zabiera swoją żonę do szpitala. 
-Musisz jej pomóc- powiedział- Jeśli szef zorientuje się, że jej nie mi i nikt jej nie zastępuje- wyleci. 
-Ale ona jest baristą! Ja nie zrobię takiej kawy jak ona- powiedziałam ze zdenerwowaniem i spojrzałam w stronę przyjaciółki. 
Cała zwijała się z bólu i ledwo widocznie wyszeptała: „Proszę”. Dobra, nie obiecuję, że mi się uda ale spróbuję. Fakt, że przyjście dziecka na świat wiąże się z dodatkowymi kosztami, nie mogłam zawieść Maji, która będzie tych pieniędzy potrzebować. 
-Dobra. Wszystkim się jakoś zajmę- uśmiechnęłam się.- Dajcie znać, czy chłopczyk, czy dziewczynka. 

[godzina później] 

     Minęła już godzina, Jungsu nie dzwonił, a ja totalnie odpadam. Robię kawa za kawą. Znaczy się nie wiem, czy do końca można nazwać to kawą. Na szczęście nikt się jeszcze nie skarżył. Minuty mijały mi w lekkim stresie przed klientami. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturchnął. Spojrzałam w górę na zdezorientowanego chłopaka. Chyba coś nie pasowało mu z kawą, bo w ręce trzymał pełny jej kubek. -Przepraszam bardzo, ale czy ty to nazywasz kawą?- zapytał z uśmiechem.
Uff, rzadko zdarzają się przystojniacy, którzy na dodatek są mili. 
-Przepraszam. Normalnie tutaj nie pracuję. Po po prostu dzisiaj zastępuję przyjaciółkę, która zaczęła rodzić, a ja totalnie nie znam się na kawie- powiedziałam ze skruchą. 
-Minseok, ale znajomi mówią mi Xiumin. A ty jak się nazywasz?- zapytał. 
-[T.I.], a teraz jeszcze raz przepraszam, ale nie chcę dostać zjeby za moje nieszczęsne poczynania- uśmiechnęłam się przepraszająco i już miałam się odwrócić, kiedy to Xiumin złapał mnie za rękę. 
-Pomogę Ci! 
-Ty? 
-No, znaczy znam się na tym. Mam taki śmieszny certyfikacik i w ogóle…- i znowu się uśmiechnął. 
Ten koleś spadł mi z nieba. Nie ma innej możliwości- on jest aniołem. 
       I tak oto zaczęliśmy współpracować. Przy okazji dowiedziałam się, że śpiewa w zespole, uwielbia fioletowy kolor oraz tego, co uwielbia robić. Praca szybko nam zleciała, a ja zaczęłam mieć wyrzuty, że chłopak przeze mnie przepracował cały dzień. 
-Przepraszam Xiumin, przeze mnie zamiast spędzić wolny czas z kumplami, musiałeś pracować. 
-Czy mogłabyś w końcu przestać mnie przepraszać? Zrobiłem to z przyjemnością- mówiąc to dumnie wypiął pierś- Czuję się teraz jak bohater! 
-To powiedz chociaż, czy mogę Ci się za to jakoś odwdzięczyć. 
-No niech pomyślę, hmmmm…. Może umówiłabyś się ze mną na randkę? 
Zaniemówiłam. Chłopak, i to w dodatku taki, zaprasza mnie na randkę? 
-Z przyjemnością!- odpowiedziałam bez dłuższego namysłu. 
      I tak zaczęła się nasza przygoda. Minseok odprowadził mnie później do domu, a ja zaprosiłam go na gorącą czekoladę, którą akurat robiłam znakomicie. Co do randki? Nie mogłam się już niej doczekać! Obiecał, że przyjdzie po mnie jutro o 18 i gdzieś zabierze, ale nie chciał powiedzieć gdzie. Chwilę później zadzwonił Jungsu oznajmiając, że urodził im się syn i prosi o pomoc w wyborze imienia. 
-Minseok. Zdecydowanie Minseok.- odpowiedziałam do słuchawki, zerkając z uśmiechem na pytającą minę Xiumina. 
Wyjaśniłam mu potem oczywiście o co chodziło. Nie posiadał się z radości i pogratulował mi dobrego gustu. Kiedy zegar wybijał już godzinę 22, postanowiliśmy się rozstać. 
-Dziękuję za miło spędzony dzień. 
-To ja Ci dziękuję- odpowiedział.- Nie dość, że mogłem pomóc, to jeszcze chyba poznałem kobietę mojego życia- dodał po czym obdarował mnie delikatnym pocałunkiem w kącik ust. 
      Niby dzień jak co dzień, ale w moim życiu zmienił bardzo dużo i chyba za to najbardziej dziękuję losowi. Za wielkie jaja i wielkie serce. No bo w sumie kto wpadłby na to, że poznam miłość swojego życia spieprzając prostą kawę?

1 komentarz: