Po dłuższej rozkmninie doszłam do wniosku, że będę od Was przyjmować zamówienie ;) jeżeli oczywiście będziecie chcieli. Ostatnio zaczęłam pracować nad czymś dłuższym właśnie z Chanyeolem, ale nie wiem czy to wypali XD w każdym razie, dzisiaj znowu wrzucam oneshota :D za błędy z góry przepraszam, ale ten rozdział jeszcze nie został zbetowany. Jeśli czytacie, to proszę- skomentujcie, żebym wiedziała, że warto :) nie musi być to długi wywód, choć byłabym za taki mile zaskoczona. wystarczy zwykłe serduszkełło :D
-No nie! Znowu różne skarpetki?-
zachichotałam pod nosem, tak by malec tego nie zauważył. Jako matka nie mogłam
pokazać mu na ile rozbawiła mnie ta sytuacja. Jednak mój synek odziedziczył po
mnie nie tylko inteligencję, ale też spostrzegawczość.
-Oj mamo, przecież widzę, że i tak Ci się podobam.- powiedział z uśmiechem, który gdyby tylko mógł skradłby serca miliona ludzi.- Życie jest zbyt krótkie, by segregować skarpetki.
No nie powiem, uparty był po ojcu.
-Chanyeol!!! – zawołałam swojego męża i czekałam cierpliwie, aż ten wstanie z łóżka. Zazwyczaj to ja wstawałam wcześniej, by przygotować malca do przedszkola i pozwolić swojej miłości życia dłużej pospać, jednak to on zawsze odwoził go do przedszkola. Po 5 minutach zjawił się Pan śpioch, Kiedy zilustrowałam jego wygląd wybuchłam głośnym śmiechem. Jak to mówią? Jaki ojciec, taki syn? W tym przypadku sprawdzało się to co do joty. Bożyszcze wielu damskich serc, idol miliona nastolatek stał teraz przede mną w moim różowym szlafroku i co najlepsze miał te same skarpetki co mały Kris. Już dawno mi udowodnił, że dla niego nie ma rzeczy nie możliwych, ale to właśnie te najdrobniejsze, codzienne gesty sprawiają, że zaczynam się czasami zastanawiać, czy jest coś jeszcze o czym nie mam pojęcia.
-Nie daleko pada jabłko od jabłoni. Kochanie, czy mógłbyś mi wytłumaczyć jakim cudem wcisnąłeś się w te małe skarpetki?- chyba nie do końca dotarło do niego to co powiedziałam, bo zamiast odpowiedzieć, podszedł do mnie i namiętnie pocałował. Nigdy nie mieliśmy jakiś oporów by okazywać swe uczucia przy Kris'ie. Jak na 5-latka był bardzo mądry i wiedział, że jego rodzina jest najszczęśliwszą rodziną na świecie. Małżeństwem byliśmy już prawie 5 lat. Dziecko jako tako nie było planowane. Krótko mówiąc: najpiękniejsze są niespodzianki. Z Chanyeol’em poznaliśmy się przez przypadek. SM zatrudniło mnie, bym udawała jego dziewczynę, a los tak chciał, że między nami powstało coś więcej niż tylko układ. Ku zaskoczeniu wszystkich po ślubie nie zrezygnował ze śpiewania i razem z EXO w lipcu wydają nową płytę. Czasami towarzysze im w trasach koncertowych, ale rzadko. W Seulu na miejscu mam pracę, a mały przedszkole i nie chcę tego psuć.
-Mężu..- szepnęłam między pocałunkami. Uwielbialiśmy się droczyć tymi śmiesznymi nazwami.
-Żono…- odpowiedział.
-Kris musi iść do przedszkola.- uśmiechnęłam się i delikatnie go odepchnęłam.
-Dzwoniłem do Sehuna.- uśmiechnął się chytrze- Będzie za 10 minut i zawiezie Krisa. Rozumując- cały dzień jest nasz.
-Mam pracę kochanie.- uśmiechnęłam się przepraszająco. Tak bardzo chciałabym dzisiaj z nim zostać… Na dodatek ten głupek którego poślubiłam zaczął delikatnie całować moją szyję i obojczyki.
-Dzwoniłem do księgarni… Masz dzisiaj wolne.- powiedział i dał mi buziaka w czoło, po czym podszedł do małego i również obdarzył go całusem.
Wygląda na to, że wybranek mojego serca jest mistrzem perswazji. Załatwić mi dzień wolnego i na dodatek przekonać Sehuna by wstał o 7 rano, żeby zawieść nasze dziecko do przedszkola? Gdyby nie on, mogłabym rzec, że jest to prawie nie możliwe.
-Oj mamo, przecież widzę, że i tak Ci się podobam.- powiedział z uśmiechem, który gdyby tylko mógł skradłby serca miliona ludzi.- Życie jest zbyt krótkie, by segregować skarpetki.
No nie powiem, uparty był po ojcu.
-Chanyeol!!! – zawołałam swojego męża i czekałam cierpliwie, aż ten wstanie z łóżka. Zazwyczaj to ja wstawałam wcześniej, by przygotować malca do przedszkola i pozwolić swojej miłości życia dłużej pospać, jednak to on zawsze odwoził go do przedszkola. Po 5 minutach zjawił się Pan śpioch, Kiedy zilustrowałam jego wygląd wybuchłam głośnym śmiechem. Jak to mówią? Jaki ojciec, taki syn? W tym przypadku sprawdzało się to co do joty. Bożyszcze wielu damskich serc, idol miliona nastolatek stał teraz przede mną w moim różowym szlafroku i co najlepsze miał te same skarpetki co mały Kris. Już dawno mi udowodnił, że dla niego nie ma rzeczy nie możliwych, ale to właśnie te najdrobniejsze, codzienne gesty sprawiają, że zaczynam się czasami zastanawiać, czy jest coś jeszcze o czym nie mam pojęcia.
-Nie daleko pada jabłko od jabłoni. Kochanie, czy mógłbyś mi wytłumaczyć jakim cudem wcisnąłeś się w te małe skarpetki?- chyba nie do końca dotarło do niego to co powiedziałam, bo zamiast odpowiedzieć, podszedł do mnie i namiętnie pocałował. Nigdy nie mieliśmy jakiś oporów by okazywać swe uczucia przy Kris'ie. Jak na 5-latka był bardzo mądry i wiedział, że jego rodzina jest najszczęśliwszą rodziną na świecie. Małżeństwem byliśmy już prawie 5 lat. Dziecko jako tako nie było planowane. Krótko mówiąc: najpiękniejsze są niespodzianki. Z Chanyeol’em poznaliśmy się przez przypadek. SM zatrudniło mnie, bym udawała jego dziewczynę, a los tak chciał, że między nami powstało coś więcej niż tylko układ. Ku zaskoczeniu wszystkich po ślubie nie zrezygnował ze śpiewania i razem z EXO w lipcu wydają nową płytę. Czasami towarzysze im w trasach koncertowych, ale rzadko. W Seulu na miejscu mam pracę, a mały przedszkole i nie chcę tego psuć.
-Mężu..- szepnęłam między pocałunkami. Uwielbialiśmy się droczyć tymi śmiesznymi nazwami.
-Żono…- odpowiedział.
-Kris musi iść do przedszkola.- uśmiechnęłam się i delikatnie go odepchnęłam.
-Dzwoniłem do Sehuna.- uśmiechnął się chytrze- Będzie za 10 minut i zawiezie Krisa. Rozumując- cały dzień jest nasz.
-Mam pracę kochanie.- uśmiechnęłam się przepraszająco. Tak bardzo chciałabym dzisiaj z nim zostać… Na dodatek ten głupek którego poślubiłam zaczął delikatnie całować moją szyję i obojczyki.
-Dzwoniłem do księgarni… Masz dzisiaj wolne.- powiedział i dał mi buziaka w czoło, po czym podszedł do małego i również obdarzył go całusem.
Wygląda na to, że wybranek mojego serca jest mistrzem perswazji. Załatwić mi dzień wolnego i na dodatek przekonać Sehuna by wstał o 7 rano, żeby zawieść nasze dziecko do przedszkola? Gdyby nie on, mogłabym rzec, że jest to prawie nie możliwe.
Tak jak
obiecał, po dziesięciu minutach przyjechał tymczasowy szofer Krisa i o dziwo
nie był zaspany. Widocznie Chanyeol planował to już od dłuższego czasu. Jeszcze
raz ucałowałam synka na pożegnanie i już miałam wrócić się w stronę domu, ale
mój uparty mąż wziął mnie na ręce i zaniósł do niczego nieświadomej sypialni. „A to przebiegły kabanos”- pomyślam.
-Tak więc, jak już się pewnie zorientowałaś- chcę się z tobą kochać cały dzień i całą noc. I tak sobie myślę, że jak się dobrze postaramy to może wyjdzie nam jeszcze jedno takie śliczne dziecko.
Zaczęliśmy się śmiać, by po chwili już zatapiać się w swoich ramionach. Tak jak już wspomniałam, był on najlepszym co mnie w życiu spotkało. Był moim życiem.
-Tak więc, jak już się pewnie zorientowałaś- chcę się z tobą kochać cały dzień i całą noc. I tak sobie myślę, że jak się dobrze postaramy to może wyjdzie nam jeszcze jedno takie śliczne dziecko.
Zaczęliśmy się śmiać, by po chwili już zatapiać się w swoich ramionach. Tak jak już wspomniałam, był on najlepszym co mnie w życiu spotkało. Był moim życiem.

Cudoooowne! *o*
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam oby dwa one shoty i już się zakochałam! Bardzo dobrze piszesz, świetnie się czyta i z niecierpliwością czekam na więcej! :D Może coś o Baeku albo Luhanie....? ^^
Baekhyun już się pisze ;)
Usuń